05:07
7 lipiec 2020
wtorek

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Ford Scorpio 1994-1998: Smutne losy, fajnego modelu

Zamieszczono dnia pt., 2020-03-13 20:56

Niewiele aut dokonało żywota w tak smutny sposób, jak ostatni, bądź co bądź reprezentacyjny, model Forda na rynku europejskim — Scorpio. Produkcję odnowionej limuzyny rozpoczęto w 1994 roku, niemal w tym samym czasie Opel wprowadził do sprzedaży Omegę B. Odnowione Scorpio bazowało mocno na tym pierwszym, znanym prawie 10 lat wcześniej bazowało — z zewnątrz nadwozie wyróżniało się wygładzonymi liniami i tylko sam zarys drzwi przypominał o „starym” Scorpio. Niestety samochód zyskał miano: żaby...


Problem tego samochodu stanowił jego wygląd, uściślijmy... wygląd tylnej części nadwozia w wersji sedan. Przód wyposażono w owale (atrapa, reflektory) znane póżniej z innych modeli Forda z tych lat (Escort od 1995 r.) czy (Mondeo od 1996 r.). Opisywana tylna cześć nadwozia stanowiła chyba kompletny brak pomysłu na jej zdefiniowanie. Linnia świateł w kształcie paska świetlnego sprawiła, że wizualnie tył Scorpio zrobił się przyciężki. Ten Ford, mimo zachwytów, które budził na początku, nie znajdował nabywców. W 1998 roku postanowiono zaprzestać produkcji aut, a o skali klapy finansowej projektu niech świadczy to, że zrezygnowano nie tylko z nazwy „Scorpio” (budzącej zapewne niedobre skojarzenia), ale także z produkcji limuzyny klasy wyższej.

 

zdj. Folder reklamowy z 1994 roku. Sam FORD promował auto, bez zbędnych "fajerwerków".

 

Dziś topowym modelem w ofercie pozostaje Mondeo z pakietem Individual. Warto tylko zaznaczyć, że praktyczność samochodu i jego prowadzenie była bez zarzutu. W zmodernizowanym wtedy Scorpio sprezentowano starą płytę podłogową i silniki, do których wszyscy zdążyli się przyzwyczaić (mimo że np. benzynowy 2.0 DOHC nadal jest silnikiem niemal doskonałym — wytrzymuje do 800 000 km). Auto jest bardzo dobrze wyciszone, nawet przy wyższych prędkościach zarówno kierowca, jak i pasażerowie nie będą narzekać na brak komfortu. Możemy także poszukać wersji Ghia ze skórzanymi fotelami, wtedy przestaną nas drażnić drewnopodobne okleiny nijak pasujące do reszty (czarno-plastikowej) tapicerki. Cała historia jest śmieszna, ośmiesza raczej tylko Forda, który sam jest sobie winny — mimo iż Scorpio to całkiem porządna limuzyna jak na tamte czasy. Dziś ceny sprzedaży na rynku wtórnym są śmieszne, a sam samochód ma status samochodu egzotycznego.

Bartłomiej Chruściński, zdj. Ford