04:02
20 luty 2020
czwartek

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Gmina Pruszcz Gdański: Pani Marianna od kotów

Zamieszczono dnia pt., 2020-01-24 18:43

- Najpiękniejszy jest chyba Dyzio. Ma biało-czarne umaszczenie i taki śliczny pyszczek. Zawsze się do mnie łasi, gdy przechodzę. Drugi najpiękniejszy to Kajtek. Jest szarobury, jak jego młodszy brat, którym się tak wspaniale opiekuje. Mysiek, zresztą, też jest przepiękny – mówi Marianna Zdanowska z Przejazdowa, która uwielbia wszystkie swoje koty – całą przygarniętą na przestrzeni lat szesnastkę!

Mama Miśka i Kajtka wabi się po prostu Matka. Z rodzinką trzyma się również Lolo, choć został przygarnięty w całkiem innym czasie. Z kolei Biały z Felkiem wyraźnie za sobą nie przepadają.
– Felek bije Białego, dlatego mają swoje posłania w różnych miejscach – tłumaczy pani Marianna, która sama nadawała imiona wszystkim pupilom. – Chińczyk, bo ma skośne oczy – przedstawia dalej. – Psotka i jej córka Figa. A to Florka, jest u nas już 18 lat, a liczy pewnie z 20. Trzyma się jednak całkiem dobrze. Kiedy została nam podrzucona, była ciężarna. Gruby przyszedł do nas zabiedzony, miał taki duży brzuszek. W najgorszym stanie był chyba Bosy Antek. Z niedożywienia nie miał sierści. Jego stan określono na agonalny. Dziś jest silny i wykarmiony. O, Coco Chanel przyszła! Nazwałam ją tak, bo jest prawdziwą pięknością.

Piwnica i pralnio-suszarnia państwa Zdanowskich to tak naprawdę mieszkanie kotów. Trudno zliczyć posłania i miseczki, jakie się tu znajdują. Kiedy pani Marianna wyciąga puszkę z kocim przysmakiem, pupile są już przy niej.

Towarzystwo mieszkające w pralni to nie wszyscy. W domu można spotkać jeszcze dwa koty, w tym kocię dziecię – Lolka.

- Lolka ktoś wyrzucił z jadącego samochodu – opowiada dalej Marianna Zdanowska. – Wypadek uszkodził mu oczko, na które nie widzi. Miał też złamane biodro, ale już wszystko dobrze. Mieszka z nami, bo jako jedyny nie boi się naszego sporego psa, Luny.
W domu mieszka również Izaura, ulubienica pana Eugeniusza.
- Mąż niezmiennie twierdzi, że nie przepada za kotami – puszcza „oczko” jego małżonka.

RODZINA "ZWIERZOLUBÓW"

O koty dba cała rodzina, a zwłaszcza córka pani Marianny – Agnieszka Zdanowska.
- Przy okazji jestem samozwańczym rodzinnym weterynarzem – śmieje się. – Mama tego nie lubi, więc ja podaję antybiotyki, robię zastrzyki i odrobaczam. Inaczej musiałabym trzy razy w tygodniu przywozić tu weterynarza.
Pani Agnieszka nie może patrzeć na krzywdę zwierząt. Często interweniuje, gdy widzi psa na krótkim łańcuchu lub bez budy. Nie rozumie, skąd w ludziach tyle okrucieństwa.
- Podrzucane moim rodzicom koty, często ciężarne, nie zawsze są „z trasy”. To często koty ze wsi. Nie raz było tak, że przyszedł „nowy” i znał już te, które mamy długo. Znał je z wędrówek po Przejazdowie – wyjaśnia.

Rodzina Zdanowskich od zawsze pomaga zwierzętom.
- Pamiętam czasy, gdy syn chodził do szkoły i przybłąkał się do niego pies – wspomina pani Marianna. – Choć mieszkaliśmy w bloku, w Gdańsku, i mieliśmy dwa swoje psy, przygarnęliśmy trzeciego. Niestety, nie spodobało się to jednej osobie z bloku, która, jak się później okazało, podała psu truciznę. Odszedł w męczarniach. Strasznie płakałam.
Państwo Zdanowscy przygarnęli w życiu wiele psów, przeważnie starszych, niechcianych przez nikogo. To u nich w domu dokonali swojego żywota, kochani i otoczeni opieką.

WSPARCIE MILE WIDZIANE

Dbanie o koty wypełnia pani Mariannie całe dnie. Ponadto, sporo kosztuje.
- Właściwie to całą moją emeryturę przeznaczam na puszki. Ostatnio dwukrotnie wsparł mnie sklep, w którym robię zakupy – dodaje.

- Suchą karmę w rocznym zapasie dostajemy od gminy – zaznacza pani Agnieszka. – Również sterylizacji kotów dokonaliśmy dzięki gminie. Pracownicy urzędu przywieźli nam właśnie ocieplany domek na cztery koty. Czekamy na drugi. To dobre rozwiązanie dla naszych kotów, które wychodzą w nocy i różnie wracają. Rodzice nie będą musieli wyziębiać domu przez ciągle otwarte okienko.

- Domki otrzymało trzech opiekunów społecznych, którzy spełnili warunki gminnego programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami oraz zapobiegania bezdomności zwierząt, między innymi wysterylizowali kotki i wykastrowali kocury – wyjaśnia Agnieszka Laskowska z Urzędu Gminy Pruszcz Gdański. – Ponadto, w ubiegłym roku zakupiliśmy pół tony suchej karmy. Otrzymało ją w sumie 23 opiekunów z terenu całej gminy.

info/foto: Gmina Pruszcz Gdański